Małolaty kupują, a rodzice potem reklamują

Autor: Ewa Bilicka   http://www.nto.pl/  (fot. sxc.hu)

Dzieci coraz częściej są klientami w realu i w internecie. Co czwarte dziecko korzysta z karty rodziców bez ich wiedzy.
Krysia ma 10 lat i klika na aukcjach Allegro jak rasowy uczestnik internetowych shoppingów. Interesują ją ciuchy, kosmetyki, książki, a także puzzle: przestrzenne lub zwykłe, ale składające się z kilku tysięcy elementów. A takie puzzle kosztują!
- To promocja - mówi. - Uzbierałam pieniądze od cioć i wujków. Wybrałam opcję "płatność przy dostawie” i po wszystkim.
Nieletni to wdzięczna grupa konsumentów: podatna na reklamę, łatwowierna oraz... obracająca pokaźnymi kwotami. Co trzecie dziecko robi zakupy w sieci (raport "Online Family”, powstały na podstawie danych zebranych w 24 krajach, w tym w Polsce). Co czwarte dziecko przyznało, że korzysta z kont albo kart kredytowych rodziców bez ich wiedzy.


Tylko 17 proc. rodziców wie o internetowych zakupach swoich dzieci. Nic dziwnego, że do organizacji konsumenckich napływają skargi dotyczące transakcji dokonanych przez nieletnich: - Szczególnie w okresach poświątecznych czy pokomunijnych, gdy dzieci dysponują sporymi funduszami. Niedawno 11-latek kupił w sklepie komputerowym grę za około 200 złotych. Gdy przyniósł ją do domu, rodzice zaprotestowali - mówi Anna Lubańska, naczelnik wydziału ochrony konsumentów Wojewódzkiego Inspektoratu Inspekcji Handlowej w Opolu.
Sprzedawca nie chciał przyjąć zwrotu gry i oddać pieniędzy. Twierdził, że towar nie jest wadliwy, więc nie ma podstaw do zwrotu.
- Dopiero po naszej interwencji zmienił zdanie - mówi Lubańska. - Sprzedaż była bowiem niezgodna z prawem.
Dzieci do 13. roku życia nie powinny w ogóle samodzielnie robić zakupów - informuje Ernest Makowski z UOKiK. Ewentualnie mogą kupić bułkę czy zeszyt.Starsze dzieci, do 18. roku życia, mogą dokonywać zakupów w "bieżących sprawach życia codziennego”.
- Czyli mogą kupować czasopisma, przybory szkolne, książki - wyjaśnia Makowski. - Ograniczenia pojawiają się, gdy nastolatek zamierza nabyć rzecz o wartości powyżej 10 euro, np. odtwarzacz MP3, rower czy komputer. Wówczas potrzebna jest zgoda rodziców lub opiekunów bądź potwierdzenie przez nich umowy - wyjaśnia ekspert.
Życie rządzi się jednak swymi prawami i rzadko które sklepy stosują się do tych ograniczeń.
- Interweniowaliśmy w sprawie dziecka z Opola, które samodzielnie, bez zgody rodziców, kupiło telefon komórkowy w kiosku z używanymi telefonami - dodaje Lubańska. - Otrzymujemy też dziesiątki telefonicznych pytań od rodziców, co mają robić, gdy ich dziecko kupiło telefon, gry, drogie płyty CD czy DVD.
Inny przykład, tym razem z doświadczenia pracowników biura Rzecznika Praw Konsumentów w Opolu: - Dzieci doskonale czują się w sferze internetowej - mówi Marek Trejda.
- Dokonują zakupów, ale i zamawiają kosztowne usługi. Słynna firma Pobieraczek już wprawdzie nie istnieje, identycznie działa jednak Plikostrada, a z niej korzystają dzieci.
Rejestrują się na stronie Plikostrady, nie doczytując, że klikaniem akceptują regulamin zakładający, iż po krótkiej bezpłatnej promocji, za sam fakt rejestracji muszą sporo płacić. Jeśli tego nie robią, otrzymują mailowe monity i przedsądowe wezwania do zapłaty, obliczone na zastraszenie i wymuszenie wpłat.- Dzieci z mailem przychodzą do rodziców, a rodzice - do nas po poradę - mówi Marek Trejda.

Specjaliści ostrzegają: strony internetowe, przez które dorośli domownicy dokonują zakupów, zapamiętują takie dane jak wpisywany z danego komputera PESEL czy numer karty kredytowej. Dzieci - bywa - mają też dostęp do kart kredytowych rodziców, niektóre znają nawet PIN-y.

- Poprosiłam syna, aby pomógł mi kupić bilet lotniczy przez internet, płacąc moją kartą kredytową - opowiada mama 15-latka. - Potem z mego konta zniknęło jeszcze kilkaset złotych na poczet markowych dżinsów kupionych - przy użyciu danych z tej karty - przez syna.
- Mimo że sprzedawca powinien się upewnić, że transakcji dokonuje z osobą pełnoletnią, w przypadku umów internetowych trudno stwierdzić, że to dziecko posługuje się danymi z karty rodziców - zauważa Anna Lubańska.
W takich wypadkach odzyskanie pieniędzy może być trudne, sprzedający ma nawet podstawy, by zażądać od opiekunów dziecka odszkodowania, skoro nie upilnowali nieletniego konsumenta oraz własnych kart kredytowych.