Strona główna

Netia - decyzja UOKiK

Netia dzwoniła do konsumentów z ofertą zawarcia umowy, choć nie miała na to ich zgody.
Konsumenci mogą teraz liczyć na rekompensaty.
O tym, kto i jak może je dostać, czytaj w decyzji prezesa UOKiK.

Do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów zgłaszały się osoby, które skarżyły się na niechciane telefony od operatora telekomunikacyjnego – Netii. Urząd przeanalizował zgłoszenia od konsumentów i rozmowy sprzedażowe, które prowadzili z nimi konsultanci. Wynikało z nich, że Netia dzwoniła z propozycją zawarcia umowy, mimo że nie miała zgód abonentów na kontakt w celach marketingu bezpośredniego. Jest to niezgodne z prawem telekomunikacyjnym. – Netia kupiła gotowe bazy z numerami telefonów, ale to nie zwalnia jej z odpowiedzialności. W toku naszych działań okazało się, że zgody na kontakt w celach marketingu bezpośredniego nie zostały prawidłowo udzielone. Operator próbował je również pozyskać podczas rozmowy telefonicznej, co jest niezgodne z przepisami - mówi Marek Niechciał, prezes UOKiK.

Netia uniknęła kary finansowej, ponieważ zobowiązała się do zmiany zasad współpracy z partnerami. Jeżeli operator będzie korzystał w przyszłości z gotowych baz, to zobowiąże partnerów do tego, żeby pozyskiwali zgody zgodnie z prawem i będzie to weryfikował. Ponadto Netia określi warunki prawidłowo udzielonej zgody, tak aby konsument wiedział kto i w jakim celu do niego może zadzwonić.

Netia zaproponuje również konsumentom rekompensaty. Dotyczą one wszystkich osób, do których firma wykonywała telefony, nawet jeżeli nie zdecydowali się korzystać z usług.

Czytaj więcej: Netia - decyzja UOKiK

Przed wakacjami - co warto wiedzieć?

W 87 proc. barów i restauracji na dworcach i stacjach benzynowych może cię spotkać przykra niespodzianka – tak wynika z kontroli Inspekcji Handlowej. Przypominamy, jakie masz wtedy prawa.
Na jakie posiłki możesz liczyć w zagranicznym hotelu; co zrobić, gdy ośrodek nie wywiąże się z oferty? – dowiedz się z poradnika na stronie Europejskiego Centrum Konsumenckiego.
Już po raz dziesiąty w ramach akcji „Przed wakacjami – co warto wiedzieć” przygotowaliśmy porady  na czas letniego wypoczynku.

Co roku od 2010 r. UOKiK wspólnie z różnymi instytucjami przypomina, o czym warto pamiętać podczas letnich wyjazdów. Tym razem do akcji „Przed wakacjami – co warto wiedzieć?” zaprosiliśmy Wojewódzkie Inspektoraty Inspekcji Handlowej oraz Europejskie Centrum Konsumenckie. Wspólnie chcemy zwrócić uwagę na to, gdzie jadamy i mieszkamy podczas wakacji, czyli na gastronomię i hotele.

Mintaj zamiast dorsza, stary tłuszcz i brudne lodówki

Bar na stacji benzynowej czy dworcowa restauracja – często podczas podróży zatrzymujemy się tu na obiad. W III kwartale 2018 r. Inspekcja Handlowa na zlecenie UOKiK skontrolowała 169 takich miejsc – oprócz różnego rodzaju jadłodajni także kilka sklepów, gdzie można kupić posiłek. Aż w 87 proc. z nich wykryła nieprawidłowości: od złego oznakowania po oszukiwanie na rodzaju mięsa, ryby czy sera. W sumie inspektorzy sprawdzili 4975 partii produktów i zgłosili zastrzeżenia do 2180 z nich. Najwięcej nieprawidłowości (1991 zakwestionowanych partii) dotyczyło oznakowania. 240 próbek trafiło do laboratoriów UOKiK, gdzie eksperci zbadali m.in., z jakich składników kucharze przyrządzili potrawy i czy zgadzało się to z deklaracjami np. w menu. Zakwestionowali 17 proc. dań lub napojów. Łącznie nierzetelną obsługę konsumentów Inspekcja Handlowa stwierdziła w co trzeciej skontrolowanej placówce.

Najważniejsze nieprawidłowości wykryte podczas kontroli:

Czytaj więcej: Przed wakacjami - co warto wiedzieć?

Ubrania, ręczniki i stroje kąpielowe pod lupą Inspekcji Handlowej

Koszule czy swetry były z innych materiałów niż wynikało z etykiet, ręczniki nie trzymały wymiarów, a obrusy plamoodporne okazały się nieodporne na olej.
W 2017 i 2018 r. Inspekcja Handlowa sprawdziła ponad 5 tys. partii ubrań dla dzieci i dorosłych, ręczników, strojów kąpielowych, odzieży sportowej, obrusów.
Kontrolerzy mieli zastrzeżenia do ponad 30 proc. produktów, najgorzej wypadły te zbadane w laboratorium.

 Prawie co trzeci skontrolowany produkt włókienniczy był złej jakości lub niewłaściwie oznakowany – w 2018 r. Inspekcja Handlowa zakwestionowała 31,5 proc. z nich, a w 2017 r. – 31,8 proc. W sumie w ciągu ostatnich dwóch lat inspektorzy sprawdzili ponad 5 tys. (2 495 w 2018 r.  i 2 549 w 2017 r.) partii ubrań dla niemowląt, małych dzieci i dorosłych, strojów kąpielowych, ręczników, pościeli i obrusów. W zeszłym roku kontrole odbyły się u 403, a w 2017 r. – u 375 przedsiębiorców z całej Polski – głównie w sklepach, ale także u producentów i importerów oraz w hurtowniach.

Najbardziej niepokoją wyniki badań przeprowadzonych w Laboratorium UOKiK w Łodzi, gdzie w 2018 r. trafiło 301 partii produktów, a rok wcześniej - 337. Eksperci sprawdzali tam, czy skład surowcowy jest zgodny z informacjami na metce, czy tkaniny mają deklarowane przez producenta właściwości, a także czy zgadzają się ich wymiary. W zeszłym roku testu nie przeszło 37,2 proc. badanych produktów, a najwięcej zastrzeżeń (44,3 proc.) wzbudziła konfekcja dla dorosłych. To i tak znaczna poprawa w stosunku do 2017 r., gdy eksperci z laboratorium wykryli nieprawidłowości aż w 53,4 proc. sprawdzanych produktach.

Przykładowe nieprawidłowości:

  • sweter damski miał być w 100 proc. zrobiony z lnu, a okazało się, że jest w nim 78,7 proc. akrylu i 31,3 proc. poliestru (2017),
  • koszulka męska miała być w 100 proc. uszyta z bawełny, a było w niej 61,4 proc. poliestru i tylko 38,6 proc. bawełny (2018),
  • 6 partii ręczników miało inne wymiary, niż deklarowali producenci (2018),
  • kilku obrusów „plamoodpornych” nie można było wyczyścić z oleju rzepakowego (2017).

Czytaj więcej: Ubrania, ręczniki i stroje kąpielowe pod lupą Inspekcji Handlowej

Dzień Dziecka: młody konsument też ma prawa

Co zrobić, gdy zepsuła się hulajnoga? – pyta przedszkolak. Jak bezpiecznie inwestować pieniądze? – zastanawia się licealista.
Sięgnij po książki dla dzieci i młodzieży dostępne na stronie UOKiK – tam znajdziesz odpowiedzi.
Na Dzień Dziecka przygotowaliśmy też raport o kontroli zabawek – sprawdź, na co zwracać uwagę przy zakupie.

Jutro święto najmłodszych konsumentów, czyli Dzień Dziecka. Na razie prezenty kupują im rodzice. Przed ukończeniem 13 lat dzieci same mogą robić tylko drobne zakupy związane z codziennym życiem, np. zapłacić za bułkę czy zeszyt. Gdy kupią np. drogą grę, rodzice mają prawo unieważnić taką transakcję. Nastolatki między 13. a 18. rokiem życia mają już większą samodzielność – mogą wydawać kieszonkowe, ale przy drogich zakupach typu laptop lub rower nadal wymagana jest zgoda rodziców.  

- Chociaż młodzi konsumenci jeszcze nie są całkiem samodzielni, to bardzo ważne jest, aby jak najwcześniej zaczęli poznawać swoje prawa. Reklamacja zepsutej zabawki, zwracanie uwagi na ceny w sklepie, możliwość rezygnacji z zakupów zrobionych przez internet. Ważne, żeby wyjaśniać dzieciom takie sytuacje z codziennego życia, pokazywać, jak rozwiązywać problemy. Wtedy jest szansa, że wychowamy świadomych konsumentów – mówi Marek Niechciał, prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

Edukacja na każdym poziomie

UOKiK wraz z Europejskim Centrum Konsumenckim dba o edukację konsumentów, także tych najmłodszych. W 2018 r. dzięki wsparciu finansowemu UOKiK powstały dwie publikacje dla dzieci i młodzieży. Obie przygotowało Stowarzyszenie Aquila. Można je zamówić przez stronę UOKiK lub pobrać stamtąd w wersji elektronicznej.

Czytaj więcej: Dzień Dziecka: młody konsument też ma prawa

Biedronka: szkolenie i voucher rabatowy - wykonanie decyzji UOKiK

W poniedziałek 8 kwietnia po południu ruszy szkolenie dla konsumentów z polubownego rozwiązywania sporów wraz z konkursem. Sprawdź na www.biedronka.pl.
Pierwsze 35 tys. osób, które ukończą quiz, otrzyma voucher rabatowy o wartości 10 zł.
Te działania to efekt decyzji UOKiK w związku z niewłaściwymi procedurami przyjmowania i rozpatrywania reklamacji przez przedsiębiorcę.

Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów zakwestionował sposób rozpatrywania reklamacji przez sieć sklepów Biedronka. Jeden z zarzutów związany był z brakiem informowania konsumentów, że w przypadku zgłoszenia wady towaru z tytułu rękojmi, oprócz możliwości naprawy lub wymiany, a także zwrotu gotówki – możliwe jest również obniżenie ceny.

Przedsiębiorca nie umożliwiał także konsumentom złożenia reklamacji - na niektóre sprzedawane przez siebie towary - na piśmie. Musieli to zrobić za pomocą protokołu elektronicznego Biedronki. Dodatkowym utrudnieniem było to, że osobą uprawnioną do wypełnienia takiego formularza był jedynie kierownik sklepu lub jego zastępca.

- Konsument spodziewa się, że jego reklamacja zostanie przyjęta od razu, co potwierdzi pracownik sklepu na przykład na kopii pisma. Tymczasem musi czekać, aż kierownik wypełni formularz elektroniczny. W takiej sytuacji, jeśli nie ma czasu, klient może zrezygnować z dochodzenia swoich praw – mówi prezes UOKiK Marek Niechciał.

Czytaj więcej: Biedronka: szkolenie i voucher rabatowy - wykonanie decyzji UOKiK